Według Tomasza z Celano (2Cel201) św. Franciszek mawiał: “Gdyby mi się przydarzyło spotkać równocześnie jakiegoś świętego z nieba i jakiegoś biednego księdza, to najpierw uczciłbym kapłana i pośpieszyłbym co rychlej ucałować mu ręce. Powiedziałbym: Ach, święty Wawrzyńcze, zaczekaj! Ponieważ jego ręce dotykają Słowa żywota i mają w sobie coś nadludzkiego”.

Dla Franciszka to, aby bracia okazywali kapłanom należny szacunek, ze względu na świętość Tego, który ich powołał oraz ze względu na celebrowaną przez nich Eucharystię, było na tyle istotne, że zapisał w swojej ostatniej woli takie słowa: “Potem dał mi Pan i daje tak wielkie zaufanie* do kapłanów, którzy żyją według zasad Świętego Kościoła Rzymskiego ze względu na ich godność kapłańską, że chociaż prześladowaliby mnie, chcę się do nich zwracać**. I chociaż miałbym tak wielką mądrość jak Salomon, a spotkałbym bardzo biednych kapłanów tego świata, nie chcę wbrew ich woli nauczać w parafiach, w których oni przebywają. I tych, i wszystkich innych chcę się bać, kochać i szanować jako moich panów. I nie chcę dopatrywać się w nich grzechu, ponieważ rozpoznaję w nich Syna Bożego i są moimi panami. I postępuję tak, ponieważ na tym świecie nie widzę niczego wzrokiem cielesnym*** z Najwyższego Syna Bożego, tylko Jego Najświętsze Ciało i Najświętszą Krew, które oni przyjmują i oni tylko innym udzielają” (T6-10).

W zaadresowanym do wszystkich chrześcijan – zakonnych, duchownych i świeckich, mężczyzn i kobiet, wszystkich „którzy mieszkają na całym świecie” Liście do wiernych, św. Franciszek przypomniał m.in. właśnie o Chrystusie – Najwyższym Kapłanie ustanawiającym sakrament Eucharystii: “Bliski męki święcił [Jezus] paschę ze swymi uczniami i wziąwszy chleb, dzięki czynił i błogosławił, i łamał mówiąc: bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje. A wziąwszy kielich powiedział: To jest krew moja Nowego Przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Potem modlił się do Ojca mówiąc: Ojcze, jeżeli to być może, niech odejdzie ode mnie ten kielich. I stał się pot Jego jak krople krwi, spływającej na ziemię. Poddał jednak swą wolę woli Ojca mówiąc: Ojcze, niech się dzieje wola Twoja, nie jak Ja chcę, ale jak Ty. Wola zaś Ojca była taka, aby Syn Jego błogosławiony i chwalebny, którego nam dał i który narodził się dla nas, ofiarował siebie samego przez własną krew jako ofiara i żertwa na ołtarzu krzyża nie za siebie, przez którego stało się wszystko, ale za nasze grzechy, zostawiając nam przykład, abyśmy wstępowali w Jego ślady” (2 Lw 6-13).

W dzisiejszym dniu, pamiętając w modlitwie o wszystkich kapłanach, przywołajmy jeszcze niezwykłe słowa zachęty, jakie św. Franciszek skierował do swoich współbraci kapłanów w Liście do całego zakonu:

“Proszę również w Panu wszystkich moich braci kapłanów, którzy są i będą, i pragną zostać kapłanami Najwyższego, ilekroć zechcą odprawić Mszę, aby sami będąc nieskazitelni, w sposób nieskazitelny składali prawdziwą ofiarę Najświętszego Ciała i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, z świętą i czystą intencją, nie dla [uzyskania] jakiejś ziemskiej rzeczy ani z obawy przed jakimś człowiekiem lub z miłości ku niemu, jakoby dla przypodobania się ludziom; lecz cała wola, o ile wspomoże łaska, niech się kieruje ku Bogu, stąd niech pragnie podobać się jedynie samemu najwyższemu Panu, bo On sam jeden działa w tej tajemnicy, jak Mu się podoba. Ponieważ, jak On sam mówi: To czyńcie na moją pamiątkę.
(…)

Źródło: Instytut Studiów Franciszkańskich – Kalendarz – Św. Franciszek o kapłanach i do kapłanów (isf.edu.pl)